# goose creek candle

Jesienne zapachy Goose Creek.

środa, 14 października 2015
Kilka tygodni temu w Pachnącej Wannie pojawiły się jesienno zimowe zapachy marki Goose Creek Candle. Spośród wielu ciekawie zapowiadających się kompozycji wybrałam trzy zapachy.

Zapachy na jakie się zdecydowałam, to świeca Vanilla Casmere oraz woski Vanilla Wonderland i Autumn Romance.


Jak zwykle nie zawiodłam się mocą zapachów ponieważ wszystkie są bardzo intensywne, roznoszą się pięknie po całym mieszkaniu. Świeca okazała się nawet ciut za mocna, więc jeśli lubicie mocne zapachy albo wasze nosy nie wyczuwają tych słabszych, to stanowczo Goose Creek jest dla Was.




Vanilla Casmere to bardzo ciekawy i nie jednoznaczny zapach. Początkowo czuć wytrawną wanilię która z czasem pokazuje "pazura". Dla mnie to zapach świeżo wypranego swetra, takiego ciepłego i lekko gryzącego. Zapach należy do grupy zapachów świeżo - praniowo - perfumowych. Naprawdę ciężko mi go opisać. Myślę, że to idealny zapach na zimne, mroźne dni. Mnie do końca w sobie nie rozkochał, ale wiem że ma wielu zwolenników.
Świeca jak każda z GC, bardzo szybko się rozpala do ścianek. Poza tym ta piękna naklejka i kolor wosku sprawiają, że wygląda świetnie.


Vanilla Wonderland to kolejny waniliowy zapach ale zupełnie inny niż poprzednik. To piękna mieszanka wanilii, mięty, cytrusów i igliwia. Osobiście wyczuwam jeszcze nutę kokosa. Całość tworzy bardzo ładny zapach, który jest idealnym tłem na zimowe, świąteczne wieczory. Naklejka dodaje całości świątecznego klimatu. Bardzo polubiłam ten zapach i pokusiłam się na większy format, który w świecy pachnie jeszcze ładniej, ponieważ jest tam mniej kokosa a więcej igliwia. Bardzo polecam :)


Autumn Romance to moim zdaniem najpiękniejszy zapach z tej trójki. Mam słabość do kompozycji zapachowych zawierających bursztyn, a tutaj wiedzie on prym. Do tego nutka sandałowca i piżma sprawia, że jestem w raju. Zapach jest ciepły, przytulny i bardzo zmysłowy! Dla mnie pachnie bardzo podobnie do Golden Sands z Yankee Candle, który wręcz uwielbiam, więc to że Romans mi się spodoba wiedziałam po pierwszym powąchaniu wosku "na sucho". Wszyscy zwolennicy tego typu zapachów - pozycja obowiązkowa. Do tego naprawdę świetna moc, pół kostki zapachniło mi całe mieszkanie.

Pachnąca Wanna uzupełni wszystkie braki w listopadzie, a już w okolicach 20 października w sklepie pojawią się kolejne nowości! Zachęcam Was do wypróbowania marki. Ja na pewno wypróbuję kolejne propozycje Goose Creek.


Czytaj dalej »
# Aliexpress

Manicure hybrydowy - tanie lakiery?

środa, 23 września 2015

Jakiś czas temu zrobiło się głośno o lakierach hybrydowych za przysłowiowego "dolca". Lakiery te można kupić na portalu Aliexpress,com. Z ciekawości kupiłam kilka sztuk lakierów Bling i muszę przyznać, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Co prawda nie miałam odwagi kupić ich bazy i topu, tu stawiam na sprawdzone lakiery ale pomyślałam że koloru nie kładę bezpośrednio na płytkę więc zaryzykuję.

Kilka z kolorów które kupiłam.

Od dłuższego czasu chciałam wykonać zdobienie "wężowej skórki", jednak nie miałam czarnego lakieru który był mi do tego potrzebny. Gdy otrzymałam ten z Bling, od razu wzięłam się do roboty. Użyłam bazy i topu z Semilac oraz kolorów Bling - 67 (czerwień) i 29 (czarny).
Następnym razem pójdzie mi lepiej - okazało się że te lakiery są trochę gęstsze niż Semilac. Do wężowej skórki powinnam dac więcej topu żeby wzorek był wyraźniejszy. Ale nie ukrywam, że i tak bardzo mi się ten manicure podoba, mimo kilku niedociągnięć. 




A jak Wam się podoba?
Myślę że czasami warto dać szansę tańszym produktom. Co prawda wzięłam je jedynie na własny użytek ale nie żałuję. Lakiery fajnie kryją, trzymają się jak inne lakiery z wyższej półki cenowej, zdejmują się bez problemu. Jedyny minus to długi czas oczekiwania na paczkę, ale myślę że nie jest to duże wyrzeczenie. Stała cena za butelkę to 1,49$ ale często bywają w promocji za 0,99$. Przesyłka przeważnie jest darmowa.
Jeśli chcecie wypróbować je na własnych paznokciach, możecie kupić je TUTAJ.
Ja polecam :)





Czytaj dalej »
# kolorowanie

Mania kolorowania!

sobota, 15 sierpnia 2015
Jakieś cztery miesiące temu w moje ręce wpadła kolorowanka dla dorosłych. Pięknie wydany zeszyt od razu podbił moje serce. Dodatkowo, nazwa "Kolorowy trening antystresowy" zadziałała na moją psychikę i pomyślałam, że może faktycznie pomoże uporać mi się ze stresem? Mąż puknął się w głowę gdy do domu przytargałam dużą kolorowankę i pudełko kredek.
Wieczorem, po położeniu córki spać usiadłam nad kolorowanką i stało się. Przepadłam - zadziałała magia, ogarnął mnie spokój, wyłączyłam myśli i skupiłam się przez godzinę tylko na kolorowaniu. Nawet nie miałam pojęcia, że może mnie to tak bardzo odprężyć.
Od tamtej pory raz na jakiś czas brałam zeszyt i bazgrałam.
Aż kilka dni temu, w sumie dzięki koleżankom ze "świeczkowej" grupy znalazłam na fb grupę dla osób kolorujących. I zaczęło się! Nowe kolorowanki, mazaki, kredki - przepadłam całkowicie.






Jednak muszę Was ostrzec... to bardzo, bardzo wciąga!!! :)
Moim zdaniem każdy powinien sobie kupić taki zeszyt czy nawet wydrukować kolorowankę z internetu. Spróbujesz a nie pożałujesz. Relaks gwarantowany!
I najważniejsze, że nie musisz posiadać mega zdolności plastycznych - kolorowanie jest dla każdego :)
Szczerze polecam, ja długie, jesiennie wieczory mam już zarezerwowane ;)



Czytaj dalej »
# Born Pretty Store

Próbne zdobienie z BPL- 025 - kotki.

wtorek, 11 sierpnia 2015
Dziś mam dla Was obiecane zdobienie z płytką Born Pretty Store którą otrzymałam do testów.
Od początku bardzo spodobał mi się wzór całopaznokciowy z kotami. Niestety, nie było mi łatwo go odbić. Próbowałam kilkoma lakierami i dopiero czarny kand z Aliexpress podołał zadaniu ale nie jest też rewelacyjnie. Ciekawe jak będzie z innymi wzorami. Trochę mi szkoda...

Wzorki robiłam na wcześniej robionej hybrydzie która ma już lekki odrost, chciałam odświeżyć manicure. Lakiery to 033 Pink Doll Semilac oraz 022 Banana Semilac. Na dwóch paznokciach gdzie jest wzorek jest tkzw gradient, również wykonany tymi lakierami.
Stempelki to płytka BPL-025 oraz lakier z Aliexpress KAND. Niestety Top trochę rozmazał wzorek, ale praktycznie widać to tylko z bliska.
Nie do końca jest to udane zdobienie ale chciałam Wam zaprezentować płytkę w akcji.




Jak Wam się podoba?





Czytaj dalej »
# Born Pretty Store

Kąski z Born Pretty Store.

niedziela, 26 lipca 2015
Pokusiłam się na kolejne płytki z Born Pretty Store. Dodatkowo zdecydowałam się na stempel i wymienna gumkę typu Marshmallow. Muszę Wam przyznać że jestem bardzo ale to bardzo zadowolona z tej paczki.


W paczce znalazły się 3 płytki do zdobień  - duża BPL-025 i dwie małe BP-58 oraz BP-75. Motywem przewodnim są zwierzęta i piórka. Jestem zachwycona szczególnie płytka 75 - te cało-paznokciowe wzory są oszałamiająco piękne ❤️




Zdecydowałam się tez na porządny stempel z gumkami marshmallow oraz wymienna gumę. Nawet nie wiecie z jaka łatwością teraz używam zdobienia stemplowego. Ten stempelek po prostu sam odbija co trzeba. Bardzo go polecam. 



Postaram się przygotować na dniach zdobienie z którąś z nowych płytek :)
Miłej niedzieli!
ps. przepraszam za jakość zdjęć - robione telefonem, na szybko po otrzymaniu paczki ;)

Czytaj dalej »
# Aliexpress

Biało-czarna fantazja.

czwartek, 23 lipca 2015
Ostatnio każdą wolną chwilę jaką mam, przeznaczam na przeglądanie manicure robionego techniką stemplową. Zakochałam się - jest pięknie, po wypracowaniu swojego systemu szybko, nie potrzeba nadludzkich zdolności plastycznych by tworzyć na paznokciach małe dzieła sztuki.
Dziś zaprezentuje Wam manicure z którego osobiście jestem dumna, mimo że nie jest doskonały (kwestia wprawy i sposobu poradzenia sobie z zabrudzonymi od stempla skórkami).
Całość wygląda po prostu super, bardzo mi się podoba.

Baza: odżywka 5w1 Avon
Kolor: GR Color Expert 02
Zdobienie: płytka do zdobienia z Aliexpress STZ-L004 - KLIK & czarny lakier do stempli z Aliexpress (Kand) KLIK
Top coat: GR Mega Shine





Jak Wam się podoba?



Czytaj dalej »
# 2015 yankee candle

Yankee Candle Q3 Out of Africa.

środa, 15 lipca 2015
Dziś mam dla Was moje pierwsze wrażenia na temat najnowszej, jesiennej już kolekcji Q3 od Yankee Candle.
Nie ukrywam, że odkąd wiem jakie zapachy pojawią się w tym roku, to na Out of Africa czekałam najbardziej. Patrząc na opisy zapachów wiedziałam, że to "moje" klimaty. Kolekcja składa się z czterech zapachów kojarzących się z Afryką - Kilimanjaro Stars, Madagascan Orchid, Serengeti Sunset oraz Egyptian Musk.


Szczerze powiedziawszy ta kolekcja jest tak udana i piękna, że ciężko mi napisać który podoba się bardziej. Każdy zapach jest inny i piękny. Napisze Wam moje osobiste odczucia co do tej kolekcji.

Kilimanjaro Stars - początkowo zapach nie zrobił na mnie większego wrażenia, ponieważ w wosku pachniał bardzo słabo i krótko. Dopiero gdy powąchałam świecę, wiedziałam że wraca ze mną do domu. Zapach mężczyzny w letni wieczór, woda kolońska plus delikatny aromat mięty. Całość bardzo odświeżająca. Coś dla fanów November Rain.

Madagascan Orchid - tu sytuacja zgoła inna - wosk ma moc porażającą. Piękny zapach ciepłych, otulających kwiatowych perfum. Sporej liczbie osób, jak i mi - kojarzy się z perfumami Alien. Będzie idealny na jesień, teraz jest trochę za ciężki dla mnie. Polecam fankom wyżej wymienionego zapachu :)

Egyptian Musk - pierwszy niuch i od razu zapach skojarzył mi się z jednym z ukochanych zapachów Yankee Candle - Season of Peace. Wszystko za sprawą piżma. Tu mam wersję bez mięty, cieplejszą i bardziej otulającą. I moc znacznie lepsza niż w słabiutkim (choć pięknym) SoP. Zapach składa się głównie z piżma i to fanom tej nuty zapachowej mogę polecić z ręką na sercu Egyptian Musk.

Serengeti Sunset - okazał się największym zaskoczeniem całej kolekcji. Piękny ciepło bursztynowy zapach z owocowymi tonami. Takie bardziej owocowy Amber Moon. Czuję mandarynkę i inne cytrusy ale nie takie w wersji odświeżacza do toalet ale słodkich, wręcz musujących - jak w oranżadzie. Wszystko podbite bursztynem daje zniewalający wręcz efekt. Chyba nieśmiało mogę powiedzieć, że lubię go najbardziej z całej czwórki choć decyzja nie była łatwa :D

Znacie już q3 na 2015 rok? Co myślicie o nowych zapachach?


Czytaj dalej »
# diamond cosmetics

Letni manicure hybrydowy - Semilac 059, 131 i 144.

sobota, 11 lipca 2015
Dziś mam dla Was letnią propozycję manicure hybrydowego. Postawiłam na letnie, delikatne kolory plus ostry akcent w postaci brokatowego Diamond Ring nr 144.
Na żywo wygląda naprawdę super, lekko, wakacyjnie :) Uwielbiam takie połączenia.
Do zrobienia manicure użyłam bazy i topy Semilac oraz kolorów 131 Lovely Mickey (róż), 059 French Lilac (fiolet) i 144 Diamond Ring (srebro), również marki Semilac.
131 nakłada się świetnie, kryje po 2 warstwach, tak samo jest z 144. Problematyczny okazał się kolor 059, "ucieka" z bazy rozlewając się na boki. Na zdjęciach 2 warstwy ale słabe krycie, spokojnie mogłam dać jeszcze jedną.
ps. uprzedzając pytania - lakiery tej firmy kupuję bezpośrednio u producenta, na semilac.pl .












Czytaj dalej »
# goose creek candle

Zapachy z Goose Creek - moja recenzja.

piątek, 10 lipca 2015
Tak jak Wam pisałam TUTAJ Goose Creek to dość nowa marka świec zapachowym na naszym rynku. Dzięki uprzejmości Julity z Pachnącej Wanny miałam możliwość przetestowania świecy oraz dwóch wosków. Dzięki zorganizowanej akcji ze znajomymi świecomaniaczkami doszło do tego zestawu kilka innych zapachów. Dziś zapraszam Was na recenzję tych zapachów, które zdążyłam testować.
ps. zdjęcia pochodzą ze sklepu Pachnąca Wanna ponieważ moje zapisane były na laptopie który padł.. także wybaczcie tę małą niedogodność, niestety ponownie ich nie mogłam zrobić bo nie posiadam już opakowań :(


Dancing Dandelion - jest to zapach który testowałam w świecy. Bardzo kobiecy i świeży. To jeden z tych zapachów z kategorii kwiatowo-wodnej. Aromat kwiatów - wyczuwam tu fiołki, ale z lekką domieszką owoców i piżma. Bardzo fajny na wiosnę i lato. Osobiście przypomina mi zapach Rain z VC.

Southern Gardens - jest to jeden z moich ulubieńców. Piękny aromat kwiaciarni zamknięty w świecy zapachowej. Frezje, róże, tulipany - słodka i uderzająca doza zapachu kwiatów. Prawdziwa bomba jeśli chodzi o moc. 

White Coral - ten zapach nieco mnie rozczarował. Spodziewałam się czegoś bardziej otulającego, piżma i drzewa sandałowego a dostałam mieszankę owoców z lekkim podbiciem waniliowym. Niestety, mnie nie przypadł do gustu.


Watermelon Patch - bardzo fajny i dość naturalnie odwzorowany zapach arbuza. Mało chemiczny, co rzadko się zdarza, Idealny na gorące, letnie dni. Bardzo polecam.


Juicy Pear - gruszka! Ale nie taka prosta tylko dość złożona. Całość tworzy dość udaną owocową kompozycję na czele której wybijają się nuty gruszek i jabłek. Bardzo fajna owocowa mieszanka.



Kiss In The Sand - tego zapachu byłam najbardziej ciekawa, ponieważ na grupach zapachowych był okrzyknięty jako hit. Dla mnie - jedna z najładniejszych kompozycji zapachowych od GC. Czuć lekkie tony owocowe (głównie jaogdy) podbite piżmem które uwielbiam. Elegancki, seksowny, działający na zmysły. Tak bym go określiła. Jeden z ulubieńców, poluję na świecę.


Pineapple Seaspray - ten zapach mnie bardzo zakoczył. Spodziewałam się kolejnego zapachu a'la pina colada ale bardzo się zdziwiłam. Tu czuć głównie wodę morską ze słodką domieszką ananasa. Mega udane połączenie, bardzo orzeźwiające. Do tego ma powalającą moc rażenia :) Idealny na lato.


Plumberry Tulip - połączenie owoców i kwiatów z domieszką nut wodnych. Ładny, ale w sumie bez wielkiego wow. Nie zrobił na mnie większego wrażenia, raczej nie zapamiętam go na dłużej. Ot, przeciętny kwiatowo - owocowy zapach.


Driftwood & Sandstar - określiłabym ten zapach jako kremowo - męski. Czuć nuty drewna, piżma połączone z wanilią i delikatnym podbiciem owoców. Całość to bardzo zgrana kompozycja, otulająca w chłodny wieczór. Dla mnie bardzo podobny do zapachu Beach Wood z YC. Podobny klimat :)


Escape to Eden - kolejny kwiatowiec od GC. Moim zdaniem po Southern Gardens i Kiss In The Sand najładniejszy z tych które testowałam. Czuć tu kwiaty, jaśmin i róże w szczególności. Następnie ładne podbicie piżmowe. Dla mnie to zapach letnich perfum. Wart uwagi.


Georgia Peach - wiele osób zachwalało ten zapach a dla mnie okazał się nie do zniesienia. Sztuczna brzoskwinia naładowana chemią. Jak tani jogurt brzoskwiniowy. Mam większą ilość wosku i muszę się go pozbyć, nie dam rady wypalić. Dla mnie największa wtopa GC.


Journey At Sea - przyjemny, morsko słodki zapach. Bergamotka, kwiaty, owoce... bardzo, wręcz do złudzenia przypomina mi Pink Sands z YC. Myślę, że znajdzie rzeszę zwolenników. Dla mnie ciut mdlący.

Obecnie w Pachnącej Wannie znajdują się nowe zapachy Goose Creek - świeża dostawa, bo pojawiły się raptem 2 dni temu. Osobiście jestem ciekawa kilku zapachów - Sunset Sparkle, Royal Amber, Minted Eucalyptus to tylko kilka z pozycji na mojej wish liście.
Podsumowując, Goose Creek to ciekawe odstępstwo od moich yankowych standardów. Świeca pali się genialnie, woski są bardzo intensywne. Z ręką na sercu mogę polecić markę. Myślę, że każdy znajdzie tam coś dla siebie.








Czytaj dalej »