# prywatnie

Today is my Birthday!

poniedziałek, 30 września 2013

25 lat. Trochę za szybko mi to życie ucieka.
Życzę sobie jednego - żeby nic się nie zmieniło.
Żeby zawsze było tak jak teraz - żeby moi najbliżsi byli zdrowi i byli ze mną.
I żebym za rok była tak samo albo bardziej szczęśliwa niż jestem dziś.

:)


Czytaj dalej »
# makijaż

Delikatesik na niedzielę.

niedziela, 29 września 2013
Jak ja dawno się nie malowałam! 
Z braku czasu ostatnio używam zestawu podkład+róż+tusz... A dziś jest niedziela, córka grzeczna i znalazłam czas żeby strzelić full opcję i jeszcze do tego zrobić i obrobić foty ;)
Takie niedziele to ja lubię!
Makijaż typowy dla mnie, delikatny, z fioletem, oliwkowym brązem i różem. Lubię :)
Cienie - Inglot & Sleek.
Możecie zobaczyć też efekt ostatniego farbowania ;)




Jak Wam mija niedziela?
My zaraz zabieramy młodą na spacer :)

A tu bonusik - Hania - sówka <3



Czytaj dalej »
# maybelline

Maybelline Color Whisper - 210 Oh La Lilac.

sobota, 28 września 2013
Jest sobota wieczór, siedzę sobie i piszę notkę a czynność tę umila mi palący się w kominku wosk YC Vanilla Chai i herbata Lipton BlueBerry. Oh jak dawno nie czułam się tak zrelaksowana!
W końcu moje dziecko spokojnie śpi, i to od 19.30. Cud! Dlatego jestem ;)

Dziś postanowiłam napisać Wam kilka słów o mojej ulubionej ostatnio pomadce do ust.



Maybelline Color Whisper nr 210 Oh La Lilac

Cena/Pojemność: ok. 25-30 zł / 3,3g

Gdzie kupić?: Rossmann, Natura itd.

Swatch:


(uwierzcie mi na słowo że tu wygląda tak sobie przez słabe oświetlenie... nie robi prześwitów ;))

Plusy:
+ miękka konsystencja balsamu, bardzo przyjemna
+ delikatny ale widoczny kolor na ustach
+ fajnie nawilża usta
+ jak na produkt typu balsamo-pomadka to całkiem nieźle się trzyma, przynajmniej odcień który posiadam
+ nie wysusza ust
+ nie podkreśla skórek
+ łatwo się aplikuje
+ duża gama kolorystyczna
+ eleganckie i praktyczne opakowanie
+ wydajna
+ równomiernie się "zjada"
+ ma przyjemny zapach

Minusy:
- cena bez promocji

Ogólna ocena: 5,5/6

Moja opinia: Dla mnie super produkt, pół gwiazdki odejmuje za cenę bo jak na tego typu produkt jest trochę droga. Uwielbiam ją przede wszystkim za ten cudowny, liliowy odcień. Chłodny, bardzo twarzowy. Lubię też balsamową konsystencję i to że nie potrzebuję lusterka by ją zaaplikować. Chyba pokuszę się na inne odcienie ale poczekam na jakąś fajną promocję, jakieś -40% czy coś ;)

Kupię ponownie?: Jeśli kiedyś zużyję to tak, a inne odcienie chętnie wypróbuję.

Polecam?: Z czystym sumieniem - tak!

Jak Wam mija weekend?


Czytaj dalej »
# recenzja

Tarty Yankee Candle - vol.1

środa, 25 września 2013
O woskach Yankee Candle w blogosferze głośno jest od dawna. W pierwsze tarty zapachowe tej marki zaopatrzyła mnie przyjaciółka zeszłej jesieni. Jednak niedługo dane było mi się nimi cieszyć, ponieważ całodniowe mdłości i migreny związane z pierwszym trymestrem ciąży uniemożliwiły mi używanie choćby płynu do prania ;)
Wracając do tematu, mam dziś dla Was subiektywną mini recenzję 4 zapachów tart YC.


MANDARIN CRANBERRY
 Był to pierwszy wosk jaki zapaliłam. Nie znając mocy tych produktów, wrzuciłam do kominka dość duży kawałek i to był błąd. Zapach jest bardzo, bardzo intensywny i po 10 minutach normalnie mnie zemdliło i rozbolała mnie głowa ;) Sam zapach to mieszanka cytrusów i kwaśnej żurawiny. Jest ciężki, mocny - pasuje na zimowe, mroźne wieczory przy choince ponieważ mi osobiście kojarzy się z Bożym Narodzeniem. szczerze mówiąc, nie przepadam za nim i paliłam go dwukrotnie. Może wrócę do niego zimą.

BLACK COCONUT
Jak dla mnie najgorszy spośród wosków w mojej kolekcji. Jest mdły, słodki i do tego ciężki. Po 5 minutach boli mnie głowa i nie jestem w stanie wytrzymać tego zapachu. Mocno wyczuwalna nuta kokosa który uwielbiam niestety zmieszana jest z nutką cedru przez co zapach staje się ciężki i nieznośny. Nie lubię go i tyle. choć wiem że zapach ma wiele zwolenników. Ale wiadomo, że każdy lubi co innego ;) Jako jeden z nielicznych wosków pachnie intensywnie i tak samo po ponownych odpaleniu.

CHRISTMAS COOKIE
Jeden z moich ulubionych wosków. Bardzo słodki ale i delikatny, nie mdlący i w gruncie rzeczy niby prosty a zarazem ciekawy. Waniliowe ciasteczko łączy się tu z lekką nutką cytryny, co daje bardzo smakowite świąteczne ciastko. Idealny na jesienne wieczory, wprowadza do domu atmosferę ciepła i miłości. Bardzo go lubię i jeśli jeszcze gdzieś go dostanę to chętnie kupię, bo naprawdę często po niego sięgam.

SOFT BLANKET
Na obecną chwilę mój faworyt spośród wszystkich zapachów YC jakie dane mi było "próbować". Jest tak niespotykany, ciekawy że trudno mi go opisać. Z jednej strony rześki jak świeżo rozwieszone pranie, z drugiej słodki jak waniliowe ciastko. Łączy w sobie bursztyn, wanilię i cytrusy. Te ostatnie dodają zapachowi pewnego niespotykanego "smaczku". Czując ten zapach czuję się... jak w domu. Po prostu. Jedyną wadą tego zapachu jest to, że po ponownym odpaleniu zmienia się w śmierdziucha, dlatego najlepiej palić go po kawałeczku. Uwielbiam, kocham ten zapach i zawsze znajdzie się miejsce na niego w mojej puszce ;)

Na dziś tyle, ale zdradzę Wam że zamówiłam ostatnio kilka nowości więc spodziewajcie się wkrótce kolejnej mini-recenzji.

A jakie woski Wy lubicie? Co polecacie?




Czytaj dalej »